Ciąża

Wyprawka – co kupiłam niepotrzebnie.

Przygotowanie na przyjście dziecka – co kupiłam niepotrzebnie
Ten wątek wydaje mi się niezmiernie ciekawy i mam nadzieję, że będzie on uzupełniany również przez odwiedzających tego bloga, bo każdy z nas ma inne doświadczenia. Będąc w ciąży najczęściej pytałam inne mamy o dwie rzeczy – najlepsza rada jaką dostała, oraz co kupiła niepotrzebnie. Niestety zazwyczaj słyszałam, że najlepsza rada to nie słuchać żadnych rad, no i miałam wrażenie, że wszystkie mamy wszelkie swoje zakupy miały bardzo celne. Ja jednak poczyniłam do tej pory kilka niepotrzebnych, albo za wczesnych zakupów i w tym wątku chciałabym się swoimi błędami podzielić.
1. Kupno pościeli – wiadomo, iż kompletując wyprawkę, a w tym łóżeczko oczywistym wydaje się, żeby kupić pościel i to zarówno kołdrę i poduszkę jak i powłoczki do nich. Jak wielkim zdziwieniem dla mnie było i jest to, iż z całej gamy pościeli moja córka do tej pory korzysta tylko z prześcieradła! Dopiero po porodzie (mimo, iż łóżeczko czekało pościelone wielką kołdrą z piękną pościelą) zorientowałam się, że dla takiego nowo narodzonego maluszka kołdra (już nie mówiąc o poduszce) jest zbędna. Takie malucha zawija się w becik i już. Z kupnem pościeli (poza prześcieradłem) moim zdaniem można spokojnie poczekać, a kompletując wyprawkę jest wiele innych wydatków.
2. Aspirator do nosa – ponoć urządzenie to znacznie ułatwia czyszczenie nosa małego człowieka. Jednak ze względu na to, iż zazwyczaj staram się wszystko wypróbować na sobie polecam jednak starą, dobrą gruszkę. Gdy sama sobie próbowałam wyczyścić nos aspiratorem, miałam wrażenie, że zaraz wyssam sobie mózg 😉
A z innej beczki – kiedyś jedna z mam powiedziała mi, że laktator jest niepotrzebny, że nie ma co szaleć jak będzie potrzebny to wyślę męża do apteki i kupi. Jakie było moje zdziwienie, gdy kilka dni po porodzie oczywiście wieczorem zaczęły mnie strasznie boleć piersi. Po zajęciach ze szkoły rodzenia domyślałam się, że może to być nawał. Przyznam szczerze, że ledwo doczekałam do rana. Piersi miałam tak obolałe, że nie mogłam się nawet wygodnie położyć. Nie miałam w lodówce kapusty – by robić okłady, więc ratowałam się pieluchą terową moczoną w ciepłej wodzie – przed karmieniem i w zimnej po karmieniu w celu uśmierzenia bólu. Byłam wtedy strasznie zła, że nie kupiłam laktatora – przez to musiałam się męczyć.Później też laktator okazał się być przydatny. W chwilach, gdy córka nie zjadała wszystkiego co się wyprodukowało, gdy musiałam wyjść i wiedziałam, że nie zdążę na karmienie, a potem także przy odstawieniu od piersi. Może faktycznie nie ma co kupować super drogiego, ale nawet najtańszy – awaryjnie się przyda. Niektóre kobiety mówią, że zawsze można odciągnąć pokarm ręcznie – mi się ani razu ta sztuka nie udała…

Właśnie przeglądając swoje działa na wordpress znalazłam szkic artykułu, który z niewiadomych mi przyczyn nie został przeze mnie upubliczniony 😉 W związku z tym nadrabiam zaległości, bo jest nadal aktualny. Zapraszam do lektury i oczywiście do komentowania!

Prawda o ciele kobiety

We wszystkich kolorowych gazetach, telewizji jesteśmy bombardowani zdjęciami celebrytek, które na następny dzień po porodzie wsakują w spodnie sprzed ciąży i z pięknymi, jędrnymi ciałami pozują do sesji fotograficznych. Nie wiem jak Wy, ale ja po pierwszej ciąży i po drugiej patrzyłam na swoje ciało myśląc sobie co ze mną jest nie tak?

Podwójny Dzień Mamy

Myślałam, że 26.05 będę już podwójną mamą 🙂 Co prawda mam termin na 3.06, ale jakoś tak wymyśliłam sobie, ze skoro to druga ciąża to urodzę wcześniej i w Dzień Mamy będę miała dwójkę dzieci po drugiej stronie brzucha… Jest dopiero 17ta, więc może jeszcze Tosią zdąży się zdecydować na opuszczenie brzucha i przed północą wyskoczy z brzucha?

Torba do szpitala – ja już spakowana.

W internecie (a także w każdym szpitalu) można znaleźć listę rzeczy, które należy zapakować do torby przed porodem.

W związku z tym chciałam napisać o czymś zupełnie innym. Ze swojego doświadczenia wiem, że na sali porodowej potrzeba na prawdę niewiele. Dlatego teraz – bogatsza o tamte doświadczenia – postanowiłam zapakować 2 torby.

Pierwsze KTG za nami

Ze względu na majówkę nie było czasu (ani technologicznych możliwości) by dokonać nowych wpisów. Obiecywałam sobie, że jak tylko wrócimy do Warszawy nadrobię zaległości. Jednak niespodziewane okoliczności sprawiły, iż napisać mogę dopiero dzisiaj.

O mnie

Zuzanna

Cześć, mam na imię Zuzanna ? z wykształcenia i z zamiłowania jestem psychologiem. Z aktualnego doświadczenia jestem pełnoetatową mamą trzech żywiołowych córek. Z racji tego, że każda z nich jest inna, a codzienność dostarcza wielu wrażeń postanowiłam pisać tego bloga. Codzienność dostarcza wielu inspiracji do dzielenia się swoimi przemyśleniami i doświadczeniami. Drugą moją pasją jest naturalne wspieranie odporności oraz gotowanie, co codziennie „testuję” na sobie i swojej rodzinie, a ponieważ widzę jakie przynosi efekty z chęcią podam wiedzę dalej ?

Popularne wpisy

Sorry. No data so far.

Polub nas na Facebooku

Newsletter

Podaj swój adres email, aby zapisać się do naszego newslettera!