Wszystko sama

Od kilku dni widzę niesamowitą zmianę u Amelki – mianowicie jest na etapie „siama!”

Gdy tylko próbuję ją ubrać, karmić, pomóc wejść po schodach, uczesać, umyć zęby, założyć buty, założyć czapeczkę, podać coś do czego nie sięga, zdjąć ubranie… i można by tak wymieniać długo, każdą czynność…słyszę „nie! siama!”. albo jak bardzo podpadnę to słyszę „sio!” 😛

Tak oto dochodzę chyba do punktu kiedy mam na prawdę dużą córkę uczącą się samodzielności, a ku mojemu zdziwieniu odkąd uparcie robi wszystko sama wiele rzeczy wychodzi jej fantastycznie.

I tak na przykład od dnia chrzcin siostry Amelka fantastycznie operuje łyżką. Do tej pory tuż przed włożeniem jej do buzi przekręcała tak, że wszystko się wylewało, a teraz na prawdę celnie zawartość trafia do buzi. Co więcej, Amelka która zawsze była fanką gęstej zupy, teraz domaga się by nakładać jej rzadkiego 🙂

Wczoraj Amelka sama wyjęła sobie sukienkę z szafy i SAMA ją założyła (co z tego, że miała już bluzkę z długim rękawem i spodnie dresowe, a sukienka pasowała jak pięść do oka :P) nie dała jej sobie potem oczywiście zdjąć, a ja miałam duży ubaw słuchając pokątnych komentarzy sąsiadów co do ubioru Amelki 😛 No cóż takie są uroki przeprowadzki na wieś, a ja nie mam zamiaru się tym przejmować.

Kolejnym przejawem samodzielności jest ubieranie butów i podejmowanie decyzji jakie buty się założy. Nie pytajcie mnie dlaczego na słońce najlepsze są kalosze, a na ulewę sandałki 😛 grunt, że da się je założyć samodzielnie 🙂

Najwięcej strachu kosztuje mnie, gdy Amelka odpycha moją rękę jak chcę ją asekurować podczas wchodzenia po schodach lub na zjeżdżalnie i muszę się nie lada nagimnastykować, by nie zauważyła, że ją osłaniam 🙂

Teraz jeszcze tylko czekam, aż Amelka samodzielnie będzie korzystała z nocnika i… zaraz będę to sama przechodziła z Tosią 😀 Nie miała baba kłopotu to jej się dzieci zachciało 😛

sama

Nie ma jeszcze komentarzy

Pozostaw komentarz