Wielka reaktywacja bloga

To już moje drugie podejście do wskrzeszenia bloga na nowo. Pierwsze z góry było spisane na niepowodzenie. Jednak wówczas nie umiałam sobie nawet wyobrazić ogromu obowiązków i trudności, które mnie czekają. Dziś mija prawie trzy lata od tamtego czasu, którego potrzebowałam by sobie wszystko na nowo poukładać i móc wrócić do pisania bloga na nowo. Dużo się przez te trzy lata zmieniło, dużo mnie ten czas nauczył – przede wszystkim pokory, cierpliwości i wiary we własne możliwości i siłę pozytywnego myślenia. Jednak mimo braku czasu, mimo wielu zajęć, gdzieś w głębi serca ciągle pamiętałam i brakowało mi mojego 4tego dziecka 😉 tego BLOGA!

I tak siedziałam i myślałam, że mimo strachu  i braku pewności, czy taka reanimacja ma jakiś sens, a za namową kilku życzliwych mi osób – tak, tak Rafciu, dziękuję :* – po raz kolejny siadam przed komputerem z planem, pasją i wiarą, że po raz drugi uda mi się Was tutaj zatrzymać na dłużej.

siedzę i myślę

Tak się złożyło, że ta nowa odsłona bloga zbiegła się w czasie z moimi 32 urodzinami. Mimo, że jeszcze 10 lat temu uważałam, że kobieta w tym wieku już jest trochę stara 😉 to jak wiecie punkt widzenia zależy od punktu siedzenia i teraz uważam, że to super wiek! A przez te ostatnie 3 lata, gdy mnie tutaj nie było, a wszczególnosci przez zagrożoną praktycznie od poczatku trzecią ciążę, walka o każdy jej tydzień oraz przedwczesny poród (30tc) uczyłam się być tu i teraz, czuć się spełnioną i zadowoloną, a to najlepszy stan jaki można osiągnąć. A teraz jestem dużo bliżej tego stanu niż np. 10 lat temu.

Nazwa mamozmagania zobowiązuje i to chyba się nigdy nie zmieni, że jako mama codziennie się z czymś zmagam i będę jak zawsze się z Wami dzieliła swoimi doświadczeniami, czy spostrzeżeniami. Jednak ze względu na to, iż dzieci rosną, pojawiają się nowe tematy, ale też i inne tematy zajmują coraz więcej miejsca w moim życiu i im też chciałam poświęcić miejsce na tym blogu. Będzie na pewno, więcej o gotowaniu, bo to razem z Tosią coś co uwielbiamy robić we dwie (Amelka i Zosia nie wykazują zapędów kulinarnych) i za każdym razem jak gotujemy udajemy, ze jesteśmy w Masterchefie – tylko dlaczego to zawsze ja jestem uczestnikiem a ona jurorem, który tylko miesza mi w garach i udziela dobrych rad? 😉

Chciałabym więcej miejsca poświęcić zdrowiu i naturalnym metodom wspierania odporności, bo kto jak kto, ale to MAMA jest pierwszym i najważniejszym lekarzem swych dzieci, a jak się domyślacie przy trójce dzieci w wieku żłobkowo-przedszkolno-szkolnym 😉 choroby często próbują zawitac w naszym domu, a my się nie dajemy!

Mam nadzieję, że ta odświeżona wersja bloga też znajdzie swoich czytelników i mimo wszystko znajdziecie w nim coś dla siebie.

Ściskam Was ciepło i trzymajcie za mnie kciuki, bym sama sobie nie podcinała skrzydeł i dalej dbała o swoje „nowo narodzone” blogodziecko 🙂

Nigdy o to nie prosiłam, ale bardzo proszę zostawcie komentarz i dajcie znać pod tym wpisem, jeżeli tu zajrzeliście. Będzie mi niezmiernie miło mieć świadomość, że jeszcze nie wszystko stracone i dalsze pisanie bloga ma sens!

Nie ma jeszcze komentarzy

Pozostaw komentarz