Szlachetne zdrowie, nikt się nie dowie…

Trochę ostatnimi dniami zaniedbałam blog, ale niestety trochę zdrowie mi szwankowało 🙁 i nie chodzi tu o żadne przeziębienie, ale… …poważne bóle brzucha. W pierwszej wersji groził mi pobyt w szpitalu nawet z opcją operacji. Jednak w głębi duszy czułam, że mimo strasznego bólu to nie o to chodzi. Ponad to ze względu na dziewczynki, a szczególnie Tosię, która jest tylko na piersi, miałam w głowie, że Tosia absolutnie nie chce pić z butelki, a już mleka modyfikowanego to szczególnie, bo takie próby podejmowałam. Jak pomyślałam, że tata będzie musiał próbować wmusić w nią sztuczne mleko to oprócz brzucha bolało mnie też serce. Tym razem posłuchałam swojej intuicji i nie zgodziłam się na pobyt w szpitalu. Za to zobowiązałam się zrobić serię badań. W między czasie diagnoza zmieniała się kilkakrotnie, ale ostatecznie nie skończyło się najgorzej. Co prawda jest to choroba przewlekła, ale spokój ducha 😉 i odpowiednia dieta powinny pomóc. Mam nadzieję, że tak będzie, bo nie chciałabym z powodu leków musieć odstawiać Tosię od piersi. Póki co dieta pomaga, tylko jak wytłumaczyć mężowi i dziewczynkom by mnie nie wyprowadzali z równowagi? ;P No nic mam nadzieję, że będzie lepiej!

Teraz mam inne martwienie- dzisiejsza zmiana czasu. Niedawno cieszyłam się, że dziewczynki śpią do 7mej…no to znów wstają o 6tej…no, ale jak to mówią-nie można mieć wszystkiego 🙂

zdrowie

zmiana_czasu

Nie ma jeszcze komentarzy

Pozostaw komentarz