Święta idealne – czy to w ogóle możliwe?

Jak co roku przed świętami ogarnęła mnie gorączka przygotowań – żeby wszystko było idealnie, żeby Amelka była zachwycona, bo przecież już nie jest niczego nie rozumiejącym malcem. Jednak teraz gdy święta dobiegają ku końcowi naszła mnie refleksja, że przecież dla naszego dziecka nie najważniejsza jest piękna sukienka, nowe bombki na choince, czy piękna dekoracja na stole, a czas wspólnie spędzony z rodzicami, dziadkami i rodziną.

Oczywiście jak to zwykle z dzieckiem bywa niewiele z tego co zaplanowałam wyszło tak jak chciałam.

Miały być piękne rodzinne zdjęcia przy choince, ale Amelka wolała bawić się wtedy z siostrami ciotecznymi.

Miał być szał prezentowy, no bo w końcu przyszedł Mikołaj, ale Amelka na 5 min przed przyjściem Mikołaja postanowiła pójść na drzemkę – oczywiście o porze innej niż zazwyczaj.

Miało być wspólne śpiewanie kolęd, ale przy kilku małych dzieciach ciężko jest wszystkich zebrać razem.

Miało nie być za dużo jedzenia, a i tak się okazało, że wszystkiego jest za dużo.

Miałam się niczym nie przejmować, a i tak było mi przykro, że nie było tak jak sobie zaplanowałam… i dopiero dzisiaj jak emocje opadły doszło do mnie, że to i tak dla Amelki były idealne święta.

Byli rodzice i dziadkowie.

Były wspólne zabawy.

Było próbowanie nowych potraw.

Było rodzinnie i idealnie.

No i najważniejszy prezent zrobiła nam Amelka :D:D:D Zaczęła sama chodzić :D:D:D:D na razie ostrożnie, bo 2 metry, ale pierwsze koty za płoty :D:D:D

Dlatego na zakończenie, mimo iż święta dobiegają ku końcowi chciałam w imieniu swoim i swojej rodziny życzyć wszystkim Wesołych Świąt. A w czasie rodzinnie spędzanego czasu wymyśliliśmy takie życzenia:

Zdrowia szczęścia pomyślności, nie połykaj z karpia ości. Dużo śmiechu oraz śniegu – nie spędzajcie tych świąt w biegu. Niech to będzie cudny czas – cztery Kurzyny pozdrawiają Was 😀

Nie ma jeszcze komentarzy

Pozostaw komentarz