Promocje – warto czy nie warto – uwaga na Real

Jak każda mama wiem, że w momencie pojawienia się dziecka budżet rodzinny staje się workiem bez dna 😉 W związku z powyższym warto szukać oszczędności na każdym polu, bo jak mówi ludowe przysłowie „ ziarnko do ziarnka…”. Dlatego też od dłuższego już czasu staram się śledzić gazetki różnych hipermarketów w celu znalezienia promocji, a to na pieluchy, a to na chusteczki, bądź słoiczki, albo jakiekolwiek produkty związane z dzieckiem. Dzięki temu często udaje mi się zaoszczędzić jakieś konkretne pieniądze. Jednak moje ostatnie przygody trochę dały mi do myślenia czy warto.

Jechałam przez pół miasta do sklepu Real. Miała być tam promocja na mokre chusteczki, których używamy (cena za 6 opakowań 16,99 zł, a normalnie za jedno płacę ok 7zł), a dodatkowo na duże słoiczki HIPPa z łososiem (cena 2,99 zł normalnie ok 6zł) Gdy dojechałam do sklepu na półce nie mogłam znaleźć ani słoiczków, ani chusteczek. Poszłam w związku z tym po gazetkę, żeby sprawdzić, czy się nie pomyliłam co do czasu trwania promocji, ale nie. Następnie zaczęłam poszukiwania jakiegokolwiek pracownika – nie było to łatwe. W końcu znalazłam jakąś Panią – poprosiłam ją o pomoc w znalezieniu tych produktów, po czym Pani odburknęła, żebym poszła do mężczyzny, który ustawia towar na dziale kosmetycznym, ten z kolei nie spojrzawszy nawet na mnie odburknął, że jak nie ma to nie ma! I to się nazywa podejście do klienta! Zirytowana wyszłam ze sklepu, ponieważ tego dnia miałam jechać do jeszcze jednego sklepu i kupić mleko w promocyjnej cenie (33,49 zł zamiast ok. 42zł). W gazetce była informacja, iż w promocji będą wszystkie mleka od 1-4. Potrzebowałam mleka 2 i 3. Podchodzę o do półki i… tam tylko 1 i 4!!!! Mleka wcale nie wyglądały na przebrane, półki były całe zastawione tymi mlekami, a promocja trwała od tego dnia. Wówczas już nie wytrzymałam i poszłam w poszukiwaniu jakiegoś pracownika. Wytłumaczyłam pewnej Pani o co chodzi, a ona do mnie jak zwykle „jak nie ma na półce to nie ma”. Powiedziałam jej wówczas, że nie po to ciągnę małe dziecko przez pół miasta, żeby wyjść z niczym, a Pani swoje nieśmiertelne – „jak nie ma na półce…”. Wtedy poprosiłam ją by w takim razie wezwała mi kierownika. Na to zdanie Pani spuściła z tonu i dopytuje mnie po co. Po krótkiej wymianie zdań i powtórzenia, iż chce rozmawiać z kierownikiem. Pani na chwilę zniknęła a po chwili… przyniosła mi puszki mleka, którego ponoć nie było!!! Piszę o tym, ponieważ nie pierwszy raz musiałam się o coś „wykłócać” kilkakrotnie (niestety też w Realu) zdążyła mi się, że Pani na kasie źle nabiła produkt i promocja wcale nie była tam uwzględniona, albo jakaś promocja była w gazetce, a nie było jej na półce. W takich sytuacja trzeba pamiętać, że sklep nie może nas oszukiwani możemy dociekać swojego, albo u kierownika – co mi się zazwyczaj udaje, albo jeżeli mamy na to czas i chęci u Rzecznika Praw Konsumenta. O innej przygodzie z promocją na fotelik samochodowy opowiem w kolejnym wpisie…

Nie ma jeszcze komentarzy

Pozostaw komentarz