Powrót ze świąt – czyli witamy w rzeczywistości

Jak to mówią wszystko co dobre szybko się kończy no i nasz rodzinny wyjazd również minął nader szybko.

Jak już Wam pisałam wcześniej – zawsze się zastanawiałam jak ludzie mogą wyjeżdżać na święta Bożego Narodzenia?! No i teraz sama należę do tej grupy, a co więcej w pełni ich rozumiem. Dzięki wyjazdowi ominęła mnie świąteczna gorączka WIELKICH sprzątań – sprzątnęłam jak co tydzień w sobotę ;), WIELKIE gotowanie, WIELKIE obżarstwo i jest mi z tym dobrze. Zamiast tego miałam rodzinne spacery, rodzinne pływanie w basenie, rodzinne oglądanie bajek – jednym słowem WIELKIE rodzinne 24h/dobę co jak wiecie ostatnio nam się nie zdarzało. Amelka przeszczęśliwa, bo wreszcie miała tatę kiedy tylko chciała, Tosia również zadowolona z podłogowych wygłupów we czworo.

Ponadto miałyśmy okazję razem z Amelką własnoręcznie ozdabiać bombki (niestety ta w 100% wykonana tylko przez Amelkę nie przetrwała – Amelka potraktowała ją jak piłeczkę :/), byliśmy we czworo na wycieczce bryczkami – Amelka była zachwycona, a Tosia prawie całą wycieczkę przespała wtulona w tatę. Amelcia dzięki wizytom na basenie POKOCHAŁA mycie głowy, a poza tym upodobała sobie nurkowanie! Tak, tak, to ta sama Amelka, która jeszcze miesiąc temu uciekała z pod prysznica na wieść o myciu głowy. Pewnie chcielibyście zobaczyć zdjęcia 🙂 i obiecuję, że się pojawią, ale tata łobuz zabrał nam kabelek od aparatu i nie mam jak zgrać zdjęć, ale jak wróci to się zdjęcia pojawią.

Wczoraj wróciliśmy, a dzisiaj znów Rafał wyjechał na cały dzień, więc bardzo szybko musiałyśmy wrócić do rzeczywistości. Amelce ostatnio bardzo spodobało się słowo chuligan i mówi, że „Melcia chuligał ;)”. Ze względu na to, że Amelka (i Tosia również) były dzisiaj bardzo grzeczne zapytałam Amelkę, czy jest chuligan, na co ona z bardzo poważną miną „nie mamo, Melcia anioł” 😀 I jak widać nawet dwulatek wie kiedy chuligani, a kiedy nie 😉

Mam nadzieję, że Wam święta minęły równie miło i rodzinnie jak nam i że chociaż troszkę odpoczęliście od codziennego pędu.

Ja tymczasem chyba pójdę spać, bo Tosia już położona do łóżeczka, a Amelka padła na polu zabawy o 17tej i śpi do tej pory… co może zwiastować nocne harce :/ dlatego życzę sobie i Wam spokojnej nocy!

Nie ma jeszcze komentarzy

Pozostaw komentarz