Nadchodzi taki czas w życiu naszego Malucha, kiedy słoiczkowe dania przestają go interesować, a coraz chętniej zagląda do naszego talerza. Sama ze swojego doświadczenia wiem, jak trudno jest znaleźć czas, by gotować mikro porcje dla naszego dziecka. Z drugiej strony ktoś mógłby powiedzieć, że przecież można gotować na kilka dni, albo mrozić. Jednak zastanówmy się, czy my lubimy jeść cały czas te same dania, albo jeść ciągle odmrażane jedzenie? Jeżeli nie to dlaczego chcemy skazywać na to nasze dziecko?

Jak każda mama wiem, że w momencie pojawienia się dziecka budżet rodzinny staje się workiem bez dna ;) W związku z powyższym warto szukać oszczędności na każdym polu, bo jak mówi ludowe przysłowie „ ziarnko do ziarnka...”. Dlatego też od dłuższego już czasu staram się śledzić gazetki różnych hipermarketów w celu znalezienia promocji, a to na pieluchy, a to na chusteczki, bądź słoiczki, albo jakiekolwiek produkty związane z dzieckiem. Dzięki temu często udaje mi się zaoszczędzić jakieś konkretne pieniądze. Jednak moje ostatnie przygody trochę dały mi do myślenia czy warto.

Wydawało by się, że nie, a jednak moja córka po raz kolejny po spotkaniu z koleżanką (o miesiąc starszą) nauczyła się stać!!! a wcześniej nie przejawiała nawet chęci dążenia w tym kierunku. Mam nadzieję, ze od starszej koleżanki nauczy się również, że raczkowanie to równie szybki sposób na przemieszczanie się co czołganie a chodzenie jest lepsze od raczkowania;) W tym miejscu serdecznie pozdrawiamy Elizkę i ciocię Agnieszkę.