Jak każda mama wiem, że w momencie pojawienia się dziecka budżet rodzinny staje się workiem bez dna ;) W związku z powyższym warto szukać oszczędności na każdym polu, bo jak mówi ludowe przysłowie „ ziarnko do ziarnka...”. Dlatego też od dłuższego już czasu staram się śledzić gazetki różnych hipermarketów w celu znalezienia promocji, a to na pieluchy, a to na chusteczki, bądź słoiczki, albo jakiekolwiek produkty związane z dzieckiem. Dzięki temu często udaje mi się zaoszczędzić jakieś konkretne pieniądze. Jednak moje ostatnie przygody trochę dały mi do myślenia czy warto.

Wydawało by się, że nie, a jednak moja córka po raz kolejny po spotkaniu z koleżanką (o miesiąc starszą) nauczyła się stać!!! a wcześniej nie przejawiała nawet chęci dążenia w tym kierunku. Mam nadzieję, ze od starszej koleżanki nauczy się również, że raczkowanie to równie szybki sposób na przemieszczanie się co czołganie a chodzenie jest lepsze od raczkowania;) W tym miejscu serdecznie pozdrawiamy Elizkę i ciocię Agnieszkę.

Kolejna kwestia, o której moim zdaniem należy wiedzieć, chociaż za bardzo się nie przejmować to „skoki rozwojowe”. Ponieważ dziecko w ciągu pierwszych 12 miesięcy przechodzi niezwykle intensywny rozwój zarówno fizyczny jak i psychiczny, układ nerwowy dziecka powoduje, iż odczuwa ono niezwykle intensywnie docierające do niego bodźce zewnętrzne. To właśnie ze względu na tę intensywność doznań może one przeżywać ogromny stres, a co za tym idzie być bardziej płaczliwe, rozdrażnione i mieć problemy ze snem.