W końcu nadszedł taki dzień, kiedy odważyłam się zaryzykować i pozwoliłam Amelce na malowanie farbkami. Oczywiście ze względu na jej wiek były to farbki do malowania rączkami. Żeby ułatwić sobie zadanie, bo wiedziałam, że nie będzie to czysta zabawa, malowanie odbyło się tuż przed kąpielą - tak by po skończeniu zabawy od razu móc iść do wanny. Abyśmy obie czuły się komfortowo do zabawy Amelka została rozebrana do pieluszki. Dzięki temu bez problemu mogła malować nie tylko kartkę papieru, ale także swoje nóżki, czy brzuszek. Farbki oczywiście były do tego przystosowane. Na początku córka nieśmiało podeszła do sprawy i nie chętnie chciała włożyć paluszki do pojemniczka z farbą, ale po chwili się rozkręciła. Potem zabawa tylko nabierała tempa :)

My również stałyśmy się szczęśliwymi posiadaczkami produktów MAM. Przyznam szczerze, ze do tej pory produkty tej marki znałam tylko ze sklepowych półek. Pisząc ten post w sumie zastanawiam się dlaczego i jakoś nie potrafię znaleźć racjonalnej odpowiedzi, dlatego tym bardziej cieszę się, że będę miała okazję wypróbować produkty tej marki.