Jak to zwykle bywa po czasie nabieramy do pewnych spraw dystansu, w związku z tym po raz kolejny wracam do tematu bólu kręgosłupa w ciąży. Po wizycie u internisty, dwóch ortopedów i ginekologa dowiedziałam się tyle, że problem ewidentnie jest, rehabilitacja by się przydała, ale skierowania nikt mi nie da, bo ze względu na to, że jestem w ciąży można mi wyrządzić więcej szkody niż pożytku... I każdy mówił, żebym najlepiej znalazła sobie fizjoterapeutę prywatnie i to takiego, który nie będzie uważał, że kobieta w ciąży to zło konieczne.

Ze względu na to, iż zawsze walczyłam o to (ze sobą :P) by Amelka od małego zasypiała w swoim łóżeczku w sumie nie miałam nigdy większych problemów z jej usypianiem. Na początku nie było łatwo, bo przecież wygodniej jest mieć Malucha w łóżku przy piersi, ale gdy tylko udało nam się trochę do siebie dostosować od razu zaczęłam Amelkę uczyć spania we własnym łóżeczku. Dużym ułatwieniem było to, iż jej łóżeczko stoi przy naszym łóżku i czasem jak się przebudziła wystarczyło, że przez szczebelki pogłaskałam ją po główce i spokojnie zasypiała dalej. I po raz kolejny przekonałam się, że konsekwencja mimo, iż jest trudna to przynosi efekty.