Kolejnym ekoproduktem, który przyszło mi testować są orzechy piorące. Te wyglądające bardzo niepozornie - żeby nie powiedzieć odpychająco - orzechy są owocami orzechowca myjącego, a właściwości piorące zapewnia znajdująca się w łupinach saponina. Ta po zetknięciu się z wodą tworzy bezwonną pianę. W ulotce możemy przeczytać, że orzechy oprócz do prania nadają się do mycia ciała i włosów, a także zastępują szampon do mycia zwierząt, czy samochodu (sic!).

Piszę ten post z kilku powodów. Po pierwsze ku pokrzepieniu innych mam, bo wiem że każda z nas miewa gorsze dni i nie trzeba mieć z tego powodu wyrzutów sumienia. Mimo iż brzmi to nieprawdopodobnie, mama to też "tylko" człowiek ;) Po drugie ku przestrodze i pokrzepieniu przyszłych i tych świeżo upieczonych mam. No i po trzecie, bo jestem ciekawa jakie Wy macie metody na takie gorsze dni swoje i swojego dziecka?