Kilka dni temu Amelka dostała kataru - nic wielkiego pomyślałam. Początkowo katar był wodnisty i tyle. Na następny dzień pojawiła się gorączka i po wstaniu z łóżka kaszel. Stwierdziłam, że kaszel jest wynikiem spływającego kataru, a temperatura wynikiem tej infekcji. Jak to zwykle bywa dzieci rozchorowują się na weekend. Jednak ponieważ w niedzielę kaszel był już bardzo brzydki i mokry postanowiłam nie czekać do poniedziałku i udałam się do lekarza.