Między glutem a ząbkowaniem – wyniki Candy

Przepadłam w zamęt macierzyństwa i wychowywania dwójki dzieci… Na NIC nie mam czasu, a teraz jeszcze lawiruję między chorą i zakatarzoną na zielono Amelką, a ząbkującą poczwórnie Tosią – nie jest lekko.

Jednak obiecałam do 13tego podać wyniki Candy i słowa dotrzymuję.

Jednak tytułem wstępu… czy ktoś z Was, kto posiada więcej niż jedno dziecko i siedzi z nim w domu zastanawiał się na czym mija Wam dzień? Ja niedawno odkryłam z przerażeniem, że większość dnia mija mi na wielokrotnym powtarzaniu tych samych czynności, ale nie myślcie sobie, że to z gapiostwa, czy braku organizacji. Chodzi o to, że:

  • zęby myję minimum 6 razy dziennie ( 2 razy sobie, 2 razy Tosi i 2 razy Amelce – chyba, ze Amelka ma „fazę” na mycie zębów i chce je myć 6 razy dziennie to bilans automatycznie wzrasta do 10 😉 )
  • śniadanie robię 3-4 razy (to zależy czy mąż też się załapie, czy tylko dziewczyny) – z obiadem i kolacją to samo
  • podwójne drugie śniadanie i podwieczorek
  • ubieranie się razy 3
  • teraz przy chorobie i ząbkowaniu zobaczyłam, że poranne czynności typu ubranie, podanie leków, odciąganie kataru – czytaj walka z uciekającymi potworkami – i nebulizacja (bo Tosia oprócz ząbkowania załapała wirusa od siostry – jakżeby inaczej), czyli ogólne ogarnięcie, ale bez śniadania zajmuje mi prawie 2h!!!!!!

I tak można by mnożyć każdą z codziennych niby szybkich czynności, a czas mija. I minuta za minutą, godzina za godziną, a ostatnio po 4 nieprzespanych nocach o 22 marzę już by się położyć i przyznam się – bez bicia – że nie mogę się zmobilizować do pisania na blogu. Jednak pocieszam się, że niedługo dziewczynki wyzdrowieją, a ząbki w końcu się przebiją i może trochę odetchnę i znajdę więcej czasu i sił na pisanie. Dlatego proszę nie zniechęcajcie się do mojego bloga i nie skreślajcie mnie z obserwowanych 😉 obiecują, że niedługo wrócę w „wielkim” stylu i nadrobię zaległości. A wracając do tego co pewnie interesuje Was najbardziej – wyniki Candy!

Ze względu na chorobowo-ząbkującą atmosferę „maszyną losującą” został mój mąż. Miał podać 3 liczby od 1-16, bo tylu było uczestników Candy. Nagrody były 3, ale większość osób nie podała nr nagrody, którą by chciała. W związku z tym postanowiłam, że jak ktoś będzie wybrany, a nie podał nr nagrody to dostanie to co zostało, a jak wylosuję 2 osoby, które chciały tę samą nagrodę to taką samą otrzymają. Jednak mój mąż ma nosa 😉 i zwycięskie numery wg. niego to…. 10, 12 i 16 🙂 Czyli …

Ania, która wybrała nagrodę nr 2,

Małgosia, która nie wybrała nagrody, więc otrzyma nagrodę nr3

Lidia, która wybrała nagrodę nr 1

Bardzo proszę dziewczyny o przesłanie na adres zuza@mamozmagania.pl adresów do wysyłki nagród. Na adresy czekam do niedzieli – w przeciwnym razie będzie kolejne losowania 🙂

Gratuluję szczęśliwcom, a tym którym się nie udało zapraszam na kolejne rozdanie, które będzie już niedługo… 🙂

Nie ma jeszcze komentarzy

Pozostaw komentarz