Masakra

Kochani,

Jak widzicie ostatnio mało tu bywam. Żal wielki z tego powodu rozrywa moje serce. Jednak ostatnimi czasy coś się we mnie wypaliło, energia do życia zniknęła i z niczym się nie wyrabiam. Jednak dwójka dzieci z małą różnicą wieku to wielkie wyzwanie – tym bardziej jak jest się samemu, mąż ciągle w rozjazdach i na niczyją pomoc nie można liczyć…

Ponad to, na 4 dni przed wymarzonym, wyczekanym dwutygodniowym urlopem, Amelka zaczęła mi gorączkować po 40 stopni!. Co z tego że wcześniej (od 4.06) też mi trochę gorączkowała – jeden dzień gorączka, jeden nie, dwa dni gorączka, jeden nie – nie była to tak wysoka gorączka, ale była. 3 lekarzy u których byłyśmy jednoznacznie mówili – to zęby, idą jej 3 piątki to tak jest. Teraz znów poszłam do lekarza i się okazało, że gardło zawalone i antybiotyk!!! Na domiar złego Tosia też ząbkuje – jej z kolei idą 4 czwóki! i tak od środy nie śpię, bo Amelka gorączkuje, a ja z przerażeniem czekam co będzie dalej, bo przecież w poniedziałek mamy lecieć do Grecji!!! Nie wiem co to będzie – z nerwów i bezsilności – schudłam tak, że nawet spodnie rozmiar 36 są na mnie za duże, a waga wskazuję wagę niższą niż przed pierwszą ciążą i wcale się z tego powodu nie cieszę.

Kochani – mam nadzieję, że się nie wypaliłam do końca, bo tematów to dyskusji z Wami mam wiele, ale nie mam sił się zabrać za pisanie. Mam nadzieję, że urlop się odbędzie, a ja w końcu po 3 latach naładuję akumulatory i chociaż raz odpocznę.Liczę, że to pozwoli mi ze zdwojoną siłą wrócić do pisania.

Ściskam ciepło i myślcie o nas gorąco!

Nie ma jeszcze komentarzy

Pozostaw komentarz