Kciuk czy smoczek – problem powraca

Wczoraj cały dzień cieszyłam się, że chyba problemu już nie ma, bo co prawda Tosia smoczka nadal nie akceptuje, ale kciuk pojawia się w buzi sporadycznie, ale dzisiaj…

spotkała mnie smutna niespodzianka – kciuk praktycznie cały dzień gościł w pysiaku. Żeby to chociaż były dwa paluszki, albo cała pięść to bym się pocieszała, że to organoleptyczne badanie świata, a to ewidentnie ssanie kciuka, którego tak się boję. Mam nadzieję, że to dzisiaj tylko kwestia gorszego dnia, bo faktycznie Mała była jakaś bardziej płaczliwa i miała problem z zaśnięciem. Teraz jeszcze kładę Amelkę spać, bo jutro przed 5tą pobudka, bo na 8mą musimy dotrzeć do Warszawy na szczepienie. Mam nadzieję, że jutro będzie lepiej, a Was proszę o trzymanie kciuków, by w końcu udało nam się zaszczepić, bo z powodu katarków i czerwonego gardła mamy opóźnienie już 1,5 miesiąca ze szczepieniami…

Nie ma jeszcze komentarzy

Pozostaw komentarz