Jak odzwyczaić dziecko od smoczka

Tak jak pisałam 1 sierpnia po raz kolejny postanowiłam podjąć próbę odstawienia smoka – wiedziałam, że nie będzie łatwo, jednak nie taki diabeł straszny jak go malują, więc tego dnia podjęłam 3 próbę pozbycia się smoczka u Amelki.

Pierwszą próbę podjęłam kiedy Amelka miała roczek. Jednak o ile w ciągu dnia jeszcze jakoś udawało się ją przegadać, o tyle wieczorem i podczas drzemki był jeden wielki ryk. Po godzinie walki wiedziałam, że nic nie wskóram i w końcu się poddałam.

Kolejna próba miała miejsce w przypływie ciążowego hormonu 😉 Wkurzyłam się, że Amelka jest taka duża (miała 15 miesięcy) i chodzi ze smokiem, więc go obcięłam. Niestety był to jedyny smoczek w domu, a ja go obcięłam tak krótko, że nie dało się go wziąć do buzi. Ryk był wieczorem niemiłosierny i w końcu przyszedł mąż i mnie ochrzanił, żebym nie męczyła dziecka i kazał mi szukać jakiegoś smoku, albo jechać do sklepu i kupować nowy 😉 na szczęście znalazłam jakiś mini smoczek, który momentalnie uciszył i załagodził atmosferę.

Potem postanowiłam, że smoczek będziemy używać tylko do spania, ale zasada ta została rozszerzona do ssania tylko w łóżeczku. Ponieważ Amelka często próbowała używać smoczka poza łóżeczkiem smoczek został przywiązany do łóżeczka za pomocą wstążki. Wstążki tak krótkiej, że nie dało się z nim wyjść poza łóżeczko. Oczywiście do zasypiania i spania smoczek był odwiązywany by Amelka się przez sen nie zaplątała we wstążkę. Co prawda wstążka była na tyle krótka, że nie było to możliwe, ale dla pewności i spokoju sumienia smoczek był odwiązywany. Gdy zobaczyłam, że dzięki mojej konsekwencji smoczek w ciągu dnia poza spaniem przestawał być używany podjęłam się kolejnego kroku…

Podęłam się trzeciej radykalnej próby pozbycia się smoczka, ale poczekałam aż męża nie będzie – by mnie nie zniechęcił w moich postanowieniach 😉 Tym razem też obcięłam smoczek, ale w 1/2 długości jego zgrubienia. Mina Amelki, gdy przed drzemką dałam jej smoczek, a ona wzięła go i wyjęła zdziwiona była bezcenna. Na początku była trochę obrażona, ale wytłumaczyłam jej, że jest już dużą dziewczynką i przyszły myszki i wygryzły smoczek tak, że została dziura. Amelka kilka razy pomacała smoczek wołając „dziuja, dziuja” 🙂 Zapytałam ją czy w związku z tym, ze smoczek jest zepsuty to chce go wyrzucić do kosza. Amelka powiedziała, że tak, po czym wyszła z łóżeczka i poszła smoczek wyrzucić. Stawiam, że w tym momencie to moja mina była bezcenna 😉 Amelka wróciła do łóżeczka trochę pomarudziła, ale w końcu zasnęła – to był nasz pierwszy sukces. Nie będę ukrywałam, że wyjęłam z kosza smoczek i go wyparzyłam (bo to znów był nasz jedyny smoczek). Na szczęście do tej pory nie był nam potrzebny. Ponieważ Amelce idą cztery trójki jest dość marudna przed snem i zanim sama zaśnie w łóżeczku trzeba się z nią poprzytulać w łóżku 🙂 Zdarza się wówczas, że zawoła o smoczek, ale przypominam jej jak to było i temat ucicha 😀 Na razie 10 dni za nami bez smoka, więc mam nadzieję, że mogę uznać to za sukces. Teraz tylko pozbycie się pieluch i nauczenie Amelki jedzenia łyżką (bo widelcem ma już dość opanowane) i mogę uznać, że mam całkiem dużą i samodzielną córkę.

Teraz z perspektywy czasu wiem, że smoczek jest potrzebny nie tylko dziecku, ale często jest po prostu wygodnym rozwiązaniem dla rodziców. gdy dziecko ryczy łatwiej jest mu dać smoczek niż walczyć z tą sytuacją na inne sposoby. Jednak po raz kolejny utwierdziłam się, że konsekwencja ponad wszystko i jeżeli tylko my się nie złamiemy to można osiągnąć każdy sukces.

Ze względu na to, że wiem ile mnie kosztowało oduczenie Amelki ssania smoka cieszę się z całego serca, że Tosia nie jest tak wielkim ssakiem jak jej siostra za młodu. Co więcej gdy próbowałam dać Tosi smoczek aż ją skręcało, więc mam nadzieję, że tak pozostanie i nie będę musiała drugi raz tego przechodzić 😉

smoczek_odzwyczajanie

Nie ma jeszcze komentarzy

Pozostaw komentarz