Faworki idealne – przepis

Karnawał to teoretycznie czas szalonych imprez. A co jeśli jesteś mamą trójki dzieci a chętni by zostać z nimi na noc nie walą drzwiami i oknami? 😉

Pozostaje korzystać z innych uroków tego okresu. Ja mam kilka potraw, a właściwie smakołyków, które ze względu na swój dość pracochłonny charakter przygotowuję zazwyczaj tylko w okresie karnawału. Może ze względu na zimowy okres i wysoką kaloryczność tych słodkości? Jednak nie od dziś wiadomo, jak coś jest pyszne to zjedzone kalorie idą w cycki, a nie w biodra! Trzymając się tej zasady zapraszam na wspólne pieczenie. Na pierwszy ogień idą uwielbiane przeze mnie za swą kruchość i delikatność faworki!

Do przygotowania faworków czy jak kto woli chrustu potrzebujemy:

250g mąki

5 żółtek

4 łyżki gęstej śmietany

1 łyżeczka proszku do pieczenia

2 łyżki spirytusu

Ważnym jest by trzymać się powyższych proporcji. Gdy chcemy zrobić je z większej porcji po prostu musimy podwoić wszystkie ilości. Nie kombinujmy na oko, bo na własnym doświadczeniu przekonałam się, że niestety, ale wtedy faworki sporo tracą na kruchości, która moim zdaniem jest ich kwintesencją.

Podane wyżej składniki należy wszystkie razem wymieszać, a następnie zagnieść w jednolite ciasto. Tak powstała kulę należy utłuc wałkiem lub innych kuchennym narzędziem. Jest to pracochłonny, ale niezbędny element tego przepisu. w ten sposób wtłaczamy w ciasto powietrze, a dzięki temu podczas pieczenia będą powstawały piękne bąble, a nasze faworki będą delikatne jak chmurka. Ponad to jest to świetny sposób by wyładować z siebie negatywne emocje – wkurzył Cię szef w pracy, a może dzieci mają dzisiaj marudzący dzień? wałek w rękę i tłuczemy ciasto na faworki – dzięki temu my będziemy wyluzowane, a faworki idealne – same plusy!

Gdy już mamy idealnie utłuczone ciasto czas na wałkowanie! Musimy je wałkować na prawdę BARDZO cieniutko, stwierdzenie, ze na grubość pergaminu nie jest przesadzone. Trzeba wałkować tak cienko, by faktycznie było przez nie widać co mamy pod spodem. Można sobie ułatwić wałkowania za pomocą maszynki do makaronu. Ja niestety takiej, nie mam i pozostaje mi maszyna tradycyjna – czyli wałek, ale może przez kolejny rok też będę grzeczna i Mikołaj na kolejne święta się nade mną zlituje i mi sprezentuję maszynkę do robienia makaronu 😉

Z rozwałkowanego ciasta – najlepiej za pomocą radełka- wycinamy paski (szerokości ok 1-1,5cm), a następnie robimy nacięcie na środku (wzdłuż faworka przez 1/3 jego długości) i  przewlekamy jeden koniec przez te wycięcie na drugą stronę.

Faworki smażymy na złoto na oleju lub smalcu (lub na mieszance oleju ze smalcem – ten sposób polecam).  Po odsączeniu na papierowym ręczniku posypujemy faworki cukrem pudrem zmieszany z cukrem waniliowym 🙂

Mmmmm PYCHOTA!

A jeżeli ktoś się jeszcze waha to mam niebite dowody na ich smakowitość…

faworki

Nie ma jeszcze komentarzy

Pozostaw komentarz