Drugie urodziny dziecka, czyli szalone dwa lata

Przez ostatnie kilka dni nastąpiła chyba najdłuższa przerwa w moim „niepisaniu” na blogu. Wiele się działo i mimo ogromnych chęci czasu i sił zabrakło, ale nadrabiam zaległości właśnie teraz…

Po pierwsze w związku ze zbliżającymi się urodzinami Amelki jak co roku (he he he, to znaczy drugi raz 😉 ) zrobiłam jej badania krwi – tak profilaktycznie i co się okazało, że ma problemy z krzepliwością krwi 🙁 Ja nie spałam po nocach, musiałam jeździć na pobranie krwi co 2 dni by się dowiedzieć, że wina leżała po stronie laboratorium! Bo jak pojechałam do innego labu moja córka „cudownie” ozdrowiała. A to co ja się nerwów najadłam, nocy nie przespałam i co mi serce nakrwawiło gdy Amelka podczas pobrania wołała „Mamo, plose puść, boje się!” to moje. Jednak wychodzę z założenia, że muszę już o tym zapomnieć – grunt, że wszystko dobrze się skończyło!

Same drugie urodziny były i dla mnie i dla Amelki dużym przeżyciem, w końcu przyjechali jej ulubione ciocie i wujkowie i wszyscy chcieli się z nią bawić. Śmiechu i radości było co nie miara, szczególnie jak Amelka zarządziła, że impreza przenosi się pod stół 😀 Ja natomiast postanowiłam stanąć na wysokości zadania i upiec dziecku tort, taki od A do Z, bez żadnych półśrodków. Przy dwójce dzieci nie było to proste, ale udało się. Ponad to upiekło mi się za dużo biszkoptu, śmietany też trochę zostało, więc i przy okazji jeszcze drugie ciasto z galaretką „się zrobiło” 😉

Wiem, że jeszcze emocje ostatnich dni ze mnie schodzą i staram się odespać nieprzespane noce, ale jak na złość Tosia postanowiła chyba zacząć zbierać zapasy na zimę i budzi się w nocy nawet co 1,5h – żarłok jeden. A czy chwaliłam się już, że Tosi rozszerzamy dietę? 🙂

Jak widzicie wiele się u nas dzieje – mam nadzieję, że teraz będę już mogła bardziej regularnie pisać i oczywiście pamiętam o rankingu szamponów i mam nadzieję, że kolejny wpis będzie właśnie o tym…a tym czasem życzę wszystkim spokojnej nocy.

Nie ma jeszcze komentarzy

Pozostaw komentarz