2 miesiące życia wcześniaka – nasza droga mleczna

Co prawda Zosia powinna się urodzić dopiero za 10 dni (wyznaczony termin porodu 6.04) a dzisiaj mija dokładnie 2 miesiące odkąd jest po drugiej stronie brzucha. Zarówno Amelkę jak i Tosię karmiłam piersią i wiedziałam, że tak samo chciałam wykarmić Zosię. Jednak ta trzecia mleczna przygoda jest zupełnie inna od pozostałych…

Ponieważ wodu płodowe zaczęły mi się sączyć już w 27tc byłam przerażona, że w przypadku przedwczesnego porodu nie będę mogła karmić jej piersią, bo nie będę miała czym jej wykarmić. Jaka szkoda, że nikt mi wówczas nie powiedział, że siara produkuje się w naszych piersiach już około 16tc!!!!

Jak to przy przedwczesnym porodzie bywa nie ma możliwości 2-godzinnego kontaktu skóra do skóry i pierwszego karmienia. Mimo, że miałam szczęście rodzić w szpitalu w którym wspiera się bardzo mamy w karmieniu piersią szczególnie wcześniaków to i tak czułam się trochę zaniedbana – być może dlatego, że rodziłam naturalnie i każdy wychodził z założenia, że sobie dam ze wszystkim radę? bo w końcu 9/10 mam wcześniaków które poznałam przez ostatnie 2 miesiące rodziło przez cesarskie cięcie. A wtedy wiadomo, ze przez kolejne 24h od porodu są one pod specjalnym nadzorem. wówczas też przychodzi do takich kobiet pielęgniarka laktacyjna, żeby pobrać pierwsze mililitry siary – chociażby 1ml, który jest jak złoty lek dla naszego maleństwa. Ja urodziłam Zosię o 9:30 i tylko przez moją upierdliwość udało mi się na następny dzień „wychodzić”, żeby ktoś mi pomógł rozpocząć moją mleczną drogę. Pokazał mi gdzie jest pokój laktacyjny i jak działają szpitalne laktatory, bo swoich był zakaz używania ze względów higienicznych. Jednak dzięki mojemu uporowi się udało i już przy drugim podejściu udało mi się ściągnąć 1ml siary, który od razu został podany Zosi jako pierwszy – nie poza jelitowy – pokarm. Czułam się dumna, że chociaż tyle mogę zrobić dla mojej córci, która leżała w inkubatorze. Wiem, że żadne – nawet najlepsze mleko modyfikowane nie zastąpi mojego pokarmu – pełnego przeciwciał które chronią i tak już bezbronny organizm wcześniaka przed zarazkami oraz posiada właściwości bakteriobójcze. POnadto zawiera przeciwciała IGA, które przeciwdziałają alergii. W związku z tym już od 2 miesięcy co 3 godziny spędzam „upojne” 30 minut z laktatorem. Dzięki temu moja córcia ani razu nie poznała smaku mleka modyfikowanego i mam nadzieję, że nie pozna. Mimo, że czasami zdarza jej się pociągnąć mleko z piersi to na razie traktuje moje piersi jako „dopchanie się” jak nie naje się porcją z butelki, albo jako smoczek 🙂 mimo wszystko nie tracę nadziei i wierzę, że nadejdzie taki czas, że nie będę musiała podawać jej swojego mleka przez butelkę, ale będzie zjadała je bezpośrednio z piersi. Mam świadomość, że jedzenie z piersi jest czynnością dużo trudniejszą niż jedzenie z butelki, ale oddziałowa Pani neonatolog uspokajała mnie, że jak dzieci jedzą tak ładnie jak Zosia z butelki to jedzenie z piersi to tylko kwestia czasu i mojej cierpliwości – i tego się trzymajmy.

A póki co pozostaje mi codzienny schemat: przewijanie, podgrzewanie mleka w butelce, karmienie, odbijanie, ściąganie, mycie wszystkiego, sterylizowanie butelek i znów przewijanie, podgrzewanie…

Nigdy nie zdawałam sobie sprawy z tego jak doba potrafi być krótka 🙂

A w kolejnym wpisie koniecznie napiszę Wam o różnicy w przechowywaniu pokarmu matki dla dzieci donoszonych i dla wcześniaków, bo jak się okazało to są dwie zupełnie inne sprawy…

Nie ma jeszcze komentarzy

Pozostaw komentarz