Syrop z młodych pędów sosny jest znanym remedium na kaszel i przeziębienie. Zawarte w nich sole mineralne, węglowodany i witamina C pomagają w leczeniu przeziębienia i nieżytu górnych dróg oddechowych. Jednak jego skuteczność zależy od jakości pędów z jakiego został wykonany, dlatego ja nie polegam na koncernach farmaceutycznych, tylko od kilku lat, a właściwie odkąd mam dzieci wykonuję go własnoręcznie. Jak się okazało, nie taki diabeł straszny jak go malują, dlatego w tym roku Was też zachęcam do uzupełnienia apteczki o ten właśnie syrop. W poprzednim wpisie opisałam jak zrobić syrop z mniszka, zapewniam Was, że wykonanie tego syropu jest dużo mniej pracochłonne, a należy go rozpocząć o spaceru do lasu - czyli już od samego początku, nim go zrobimy działa on na zdrowie ;) Poniżej znajdziesz przepis na pyszny syrop z młodych pędów sosny.

Mlecze zapewne większości z Was kojarzą się z wiosną i pleceniem wianków. Ja mam dla Was wpis, który zmieni Wasze postrzeganie mleczy :) Zawsze za późno się obudzę, żeby podać Wam przepis na cudowny - moim zdaniem - i ratujący nam w jesienne słoty zdrowie miód z mniszka lekarskiego. Dlatego w tym roku postanowiłam, przechytrzyć samą siebie i podaję Wam przepis już dziś, ponieważ łąki zażółciły się od pięknych żółtych mleczy, a może i w Waszych trawnikach zakwitły żółte mniszki lekarskie, jednak nim uznacie je za okropne chwasty i będziecie z nimi walczyć najpierw przeczytajcie wpis do końca :) Miód (syrop) z mniszka lekarskiego ma m.in. działanie przeciwwirusowe i przeciwzapalne, dlatego najczęściej jest stosowany na ból gardła i kaszel oraz leczenia infekcji górnych dróg oddechowych. Jednak dzięki zawartości wielu cennych witamin i minerałów może być stosowany także do leczenia dolegliwości żołądkowych (pobudza produkcję kwasów żołądkowych) czy infekcji skórnych.a ponad to jak się okazuje ma właściwości przeciwmiażdżycowe, żółciopędne, moczopędne i detoksykujące, dlatego powinien się znaleźć w wielu domowych apteczkach. Poniżej znajdziesz przepis na pyszny syrop miodowy z mniszka lekarskiego.  

Gdy przypomnę sobie siebie sprzed kilku lat wracającą do domu po 8-10h pracy w korpo, potem szybkie zakupy i fitness, to przypominam sobie swoje poczucie zmęczenia, całym dniem pracy, swoją chęć odpoczynku i z zazdrością patrzyłam na koleżanki na macierzyńskim... przecież one siedzą cały dzień w domu z dziećmi - te to mają dobrze ;) Jednak jak to mówią punkt widzenia zależy od punktu siedzenia :) i teraz mając doświadczenia z "drugiej strony barykady" myślę z tęsknotą o tej ciepłej kawie wypijanej przy pracowym biurku ;) o tej ciszy wolnej od: mamo... , mamo... , mamo... Bo wbrew pozorom bycie mamą na pełen etap to tak na prawdę bycie...